Każdego dnia miliardy ludzi korzystają z sieci Wi-Fi na całym świecie. Tak duża popularność połączeń bezprzewodowych rodzi spore wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa użytkowników. Niedawno programiści Wifi-Alliance wprowadzili nowy system zabezpieczeń WPA3, który miał zapewnić użytkownikom skuteczniejszą ochronę przed możliwymi atakami. Co prawda, WPA3 eliminuje pewne zagrożenia, jednak to może nie wystarczyć...
 
Jednym z fundamentów najnowszego systemu zabezpieczeń jest Dragonfly, czyli nowy algorytm uruchamiany podczas nawiązywania połączenia. Niestety, tuż po jego wprowadzeniu okazało się, że Dragonfly ma pewne luki dotyczące bezpieczeństwa. Odkryli je Mathy Vanhoef oraz Eyal Ronen, którzy swoje wnioski przestawili w raporcie Dragonblood.
 
Alarmujące doniesienia przyczyniły się do szybkiej reakcji grupy Wi-Fi Alliance. Błyskawicznie wprowadzono bowiem aktualizację systemu WPA3. Jednak to właśnie ten pośpiech mógł doprowadzić do popełnienia kolejnych błędów.
 
Twórcy wspomnianego raportu Dragonblood ogłosili niedawno, że ponownie udało im się złamać zabezpieczenia WPA3.
 
Tym razem luki bezpieczeństwa mają znajdować się w algorytmie odpowiedzialnym za kodowanie haseł. Dzięki nim hakerzy będą mogli złamać zabezpieczenia i wykraść dane użytkowników korzystających z sieci Wi-Fi. Dlatego wszystko wskazuje na to, że nowy system WPA3 wymaga kolejnej aktualizacji, która wyeliminuje nowe problemy związane z bezpieczeństwem.